egzamin do szkoly teatralnej

– Wewnętrzne rozdygotanie, nerwowość, chwiejność emocjonalna to cechy, które dyskwalifikują kandydatów. W tym zawodzie trzeba wykazać się ogromną odpornością psychiczną, o czym wie każdy człowiek teatru. Zawsze najciekawsi są ludzie prości, naturalni, ale o dużej wewnętrznej wrażliwości. Tak jak na przykład chłopak, który przyjechał na egzamin z głębokiej prowincji, gdzie nikt nie słyszał o teatrze. On miał w sobie szlachetną prawdę, o którą nam chodzi. Trochę przypomniał mi mnie samego, kiedy przed laty zdawałem do szkoły teatralnej. Pochodziłem z robotniczej dzielnicy, a moi koledzy z Grzegórzek ledwo ukończyli podstawówki. Dlatego nic dziwnego, że się nie dostałem za pierwszym razem. Po prostu nie miałem pojęcia, na czym polega egzamin – mówi Leszek Piskorz.

 

W tym roku na komisji zrobił wrażenie młody mężczyzna, który zrezygnował z seminarium duchownego, by zostać aktorem. Jak sam przyznawał, był to owoc głębokich przemyśleń, które skłoniły go do zmiany drogi życiowej.

 

- On zresztą jako jeden z niewielu zastanawiał się nad przygotowaniem zadanych scenek. Inni zabierali się za nie bez zastanowienia – twierdzi aktor.

Co roku setki młodych ludzi kandyduje do Państwowej Wyższej szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W czerwcu br. z ponad 700 chętnych komisja przyjęła 29.

“Pęd do sławy”Magda Huzarska-Szumiec

 

Skomentuj