
“Jestem po to by mnie kochać”- tytuł autobiografii aktorki

Ernest Hemingway powiedział o Dietrich:”Gdyby nie miała nic prócz głosu, i tak by ci złamała serce”.

Dietrich znana była ze swoich wyrazistych poglądów politycznych i odwagi ich wyrażania. Była zdeklarowaną antynazistką i przeciwniczką niemieckiego antysemityzmu. Jeszcze w Niemczech nagrała szereg antynazistowskich utworów. W 1937 otrzymała obywatelstwo amerykańskie, a w czasie wojny odwiedzała oddziały frontowe ze swymi programami estradowymi.
Zanim jednak Maria Magdalena von Losch została wykreowana przez Sternberga na Marlenę Dietrich – pierwszą aktorkę Paramountu, będącą ripostą tej wytwórni na karierę Grety Garbo u konkurencji – przeszła dosyć długą drogę. Urodzona w roku 1901 córka oficera, pochodząca z godnej, mieszczańskiej, berlińskiej rodziny jubilerów i zegarmistrzów, miała początkowo obrać rozsądną drogę skrzypaczki. Nadwerężone ścięgno pozbawiło ją jednak szans na wirtuozerską przyszłość. W ciężkich dla Niemiec latach 20. musiała zadowolić się reklamą biżuterii i butów. Znalazła przy tym dość siły, by wstąpić do szkoły aktorskiej, ciągnąc równocześnie małe rólki w teatrach, grać epizody w filmach, występować po kabaretach, gdzie z czasem wyrobiła sobie dobrą markę i gdzie właśnie zobaczył ją von Sternberg.
W Błękitnym aniele (1930) przyćmiła partnerującego jej Emila Janingsa, świeżego zdobywcę Oskara. Podobno Janings, od początku przeciwstawiający się udziałowi Dietrich w filmie i wyczuwający z jej strony zagrożenie, podczas kręcenia sceny, w której zazdrosny Rath dusi Lolę-Lolę, przesadził i z trudem go odciągnięto. W filmie widać wyraźnie sadomasochistyczny podtekst. Na nim spółka Dietrich-Sternberg będzie bazować przy dalszych wspólnych przedsięwzięciach.
dietrich kontra Garbo
Von Sternberg przekonał swoją nową muzę do wyjazdu do Hollywood. Już wtedy, na początku lat 30. prawdziwe sukcesy osiągało się tylko tam. Za Oceanem powstaje seria podobnych do siebie filmów, demonstracyjnie sentymentalnych, w “złym smaku”, gdzie akcja jest tylko pretekstem dla przepychu scenografii i pokrętnych, mrocznych związków łączących głównych bohaterów. Dietrich kreuje w nich stale postać femme fatale. W Maroko (1930), X-27 1931), Szanghaj Ekspress (1932), Imperatorowej (1934) i kilku innych zmienia się tylko właściwie mniej czy bardziej egzotyczna sceneria – aktorskie emploi Dietrich pozostaje takie samo.
Zmienia się za to fizycznie. i to tak, że patrząc na jej zdjęcia zrobione na przestrzeni zaledwie kilku lat z trudem można spostrzec, że przedstawiają tę samą osobę. Chirurgia plastyczna była ówcześnie zaledwie w powijakach, więc metamorfoza Dietrich z grubawego, niemieckiego blond-dziewczęcia w zimną, niemal chorobliwie szczupłą, ale zmysłową kobietę o ostrych kościach policzkowych i twarzy zastygłej w zagadkowej masce jest tym bardziej szokująca. i trudno nie myśleć o pokoleniach pruskich przodków, po których odziedziczyła wewnętrzną dyscyplinę pozwalającą znieść narzucony sobie reżym stymulujący takie przeistoczenie
.
lola w mundurze
Po rozstaniu ze Sternbergiem ze zmiennym szczęściem kontynuowała pracę u różnych reżyserów, dziś już w większości (poza Ernstem Lubitschem) zapomnianych, podobnie jak filmy przez nich zrealizowane. Dość powiedzieć, że z biegiem nieubłaganego czasu dobiegająca 40. Dietrich musiała ustąpić miejsca młodszym. Umiała jednak odmówić propozycjom nazistów, kuszących ją posadą państwowej gwiazdy III Rzeszy. Od wojennego tourne datuje się nowy rozdziała w jej życiu. Porzuciła ekran dla piosenki, swój stary, jeszcze kabaretowy repertuar wzbogacając o nowe szlagiery, wśród których chyba największym jest Lili Marleen - prawdziwy megaprzebój czasów wojny, słuchany na wszystkich frontach i popularny wśród żołnierzy każdej z walczących stron.
W filmach grała już tylko od czasu do czasu. Najbardziej udaną z tego czasu jest jej rola ze Świadka oskarżenia Wildera (1958). Gra w nim kobietę, poświęcającą się dla męża oskarżonego o morderstwo. Przy pomocy sprytnych manewrów nabiera prawników, biorąc całą winę na siebie. Ale gdy dowiaduje się o zdradzie, zabija niewiernego mężczyznę. Sądowy thriller Wildera był jednym z ostatnich obrazów Dietrich. Naprawdę ostatni raz pokazał się na ekranie w epizodzie filmu Just a gigolo w roku 1979.
w paryskiej samotni
Od początku kariery szokowała swoim życiem prywatnym, obiekty swoich gorących uczuć znajdując również wśród kobiet. Chociaż zamężna przez 50 lat od 1923 roku, jeszcze w Niemczech lubiła bywać w lesbijskich lokalach dekadenckiego Berlina i zmieniać mężczyzn jak rękawiczki. Wśród jej kochanków plotkarze widzą poza Sternbergiem Garego Coopera, Remarqua, Jeana Gabina, prezydenta Kennedy’ego, odwieczną rywalkę Gretę Garbo i Franka Sinatrę. Choć trudno wyobrazić ją sobie w roli matki, miała córkę Marię.
Kiedy Marlena Dietrich uznała, że dalej nie może już powstrzymać nadchodzącej starości, całkowicie wycofała się do swego paryskiego mieszkania. Spędziła w nim 13 lat. Zanim gazety doniosły o jej śmierci w 1992 roku, nie raz ciekawski obiektyw paparazza złowił pod jej domem zgrzybiałą kobietę na wózku w towarzystwie opiekunki. Ale przecież w żaden sposób to nie mogła być ona. Niespełna 30-letnia Marlena, ubrana we frak i cylinder, nadal śpiewała na scenie berlińskiego kabaretu. i będzie tak śpiewać, dopóki istnieć będzie kino. (źródło www.e-zone.pl)